Czy robienie tatuażu boli? Mapa bólu i sekrety artysty
To chyba najczęstsze pytanie, jakie dostaję w wiadomościach prywatnych i podczas konsultacji w studiu: „A czy to w ogóle mocno boli?”. Ludzie nerwowo zaciskają pięści, z podejrzliwością patrzą na maszynkę i czekają, aż powiem: „Nie no, skąd, to jak muskanie piórkiem!”.
Bądźmy jednak szczerzy. Jestem tatuatorem, a nie bajkopisarzem. Tak, robienie tatuażu boli. Bierzemy wiązkę igieł i przebijamy Twoją skórę z prędkością około stu uderzeń na sekundę. Głupotą byłoby zaprzeczać, że organizm w ogóle na to nie zareaguje.
Ale tu pojawia się paradoks: gdyby był to ból nie do zniesienia, istne piekło, ludzie nie wracaliby po drugi, piąty i dziesiąty tatuaż, prawda? W rzeczywistości strach przed procesem jest zawsze stukrotnie silniejszy niż sam ból. Rozłóżmy na czynniki pierwsze, do czego podobne są te odczucia, których miejsc na ciele lepiej nie ruszać za pierwszym razem i jak zhakować swój układ nerwowy, by przejść przez sesję na luzie.
1. Do czego to właściwie jest podobne?
Odczucia płynące z maszynki do tatuażu trudno opisać jednym słowem, ponieważ zmieniają się w zależności od tego, co dokładnie w danym momencie robię.
Kontur: "Drapiący kot"
Kiedy robimy kontur (wyraźne granice rysunku), używam igły, która bije punktowo i gęsto. To uczucie przypomina trochę sytuację, w której wziąłbyś wykałaczkę lub igłę i z naciskiem przeciągnął nią po skórze. Niektórzy porównują to do zadrapań agresywnego kota, inni – do działania depilatora. Uczucie jest ostre, miejscowe, ale można się do niego przyzwyczaić już po piętnastu minutach, kiedy organizm uwalnia pierwszą dawkę endorfin.
Wypełnienie i cienie: "Oparzenie słoneczne"
Gdy kontur jest gotowy, przechodzimy do cieniowania (shading) lub gęstego wypełniania kolorem. Tutaj używa się szerokich zestawów igieł, które pracują łagodniej, przypominając ruchy pędzla. Ostrego bólu już nie ma. Zamiast tego pojawia się uczucie pieczenia. Wyobraź sobie, że mocno spiekłeś się na słońcu, a ktoś wziął szorstką gąbkę i zaczął trzeć Twoje czerwone plecy. Jest to nieprzyjemne, monotonne, ale jak najbardziej do wytrzymania.
2. Mapa bólu: gdzie można spać, a gdzie chce się płakać
Każdy z nas ma inny próg bólu. To, co dla jednego jest łaskotaniem, dla drugiego będzie wyzwaniem. Jednak anatomia u wszystkich ludzi jest zbudowana dość podobnie, więc możemy podzielić ciało na trzy strefy.
Strefa zielona (Idealna dla początkujących)
Są to miejsca, w których skóra jest dość gruba, a pod nią znajduje się spora warstwa tłuszczu lub duże mięśnie, które działają jak poduszka powietrzna dla zakończeń nerwowych.
- Gdzie: Zewnętrzna strona ramienia, przedramię, zewnętrzna strona uda, łydki, pośladki.
- Odczucia: Tutaj można spokojnie oglądać serial, gadać z tatuatorem, a nawet uciąć sobie drzemkę. Ból jest tępy i stanowi tylko tło.
Strefa żółta (Trzeba zacisnąć zęby)
Tutaj skóra jest cieńsza, a zakończenia nerwowe znajdują się bliżej jej powierzchni.
- Gdzie: Wewnętrzna strona ręki, klatka piersiowa, łopatki, obojczyki, brzuch.
- Odczucia: Momentami będziesz drgać, poczujesz potrzebę wzięcia głębokiego oddechu. Ale jeśli nie zapomniałeś zjeść przed wizytą w Tattoohub, poradzisz sobie bez większego problemu.
Strefa czerwona (Witamy w piekle)
Miejsca, gdzie skóra jest naciągnięta prosto na kość lub gdzie nagromadzone jest ogromne zagęszczenie węzłów nerwowych.
- Gdzie: Żebra, kolana (z przodu i z tyłu), łokcie, kręgosłup, stopy, szyja, dłonie.
- Odczucia: Ostre, przenikliwe. Ból może promieniować jak prąd do innych części ciała. W te rejony zapuszczamy się tylko z osobami, które wiedzą już, czym jest tatuaż, i są psychicznie przygotowane na test wytrzymałości.
3. Dlaczego nie posmaruję Cię kremem znieczulającym
Gdy tylko wchodzimy na temat czerwonej strefy, klientom od razu błyszczą oczy: „O, to posmarujmy to wszystko kremem z lidokainą i nic nie poczuję!”.
Przyjaciele, każdy szanujący się profesjonalista odmówi. Maści znieczulające to zło dla jakości pracy. Po pierwsze, chemia sprawia, że skóra staje się „twarda” i przypomina gumę. Tusz wbija się w nią kilkukrotnie gorzej, muszę Cię mocniej traumatyzować, aby uzyskać równy kolor. Po drugie, kiedy działanie kremu minie (a stanie się to po około półtorej godziny), cały ten zamrożony ból spadnie na Twój układ nerwowy jednym, potężnym uderzeniem. Wywołuje to ogromny szok dla organizmu. Ponadto takie tatuaże goją się znacznie trudniej, często z koszmarnym obrzękiem. Ból jest częścią rytuału. Musisz go przeżyć razem ze swoim ciałem.
4. Jak oszukać mózg: lifehacki na lekką sesję
Nie używamy chemii, ale możemy wykorzystać biologię! Oto złote zasady, co zrobić, żeby tatuaż nie był drogą przez mękę:
- Sen i jedzenie to podstawa. Zmęczony organizm reaguje na bodźce dwukrotnie silniej. Wyśpij się! I najważniejsze: zjedz obfity posiłek przed wyjściem z domu. Jeśli we krwi nie ma cukru, zaczniesz łapać stany przedomdleniowe już w pierwszych minutach pracy.
- Zapomnij o alkoholu. Picie „na odwagę” jest surowo zabronione. Procenty podnoszą ciśnienie, będziesz krwawić, co utrudni mi pracę i tylko spotęguje Twoje cierpienie (na kacu nerwy są obnażone jak kable pod napięciem).
- Oddychanie. Kiedy zaczyna boleć, człowiek instynktownie wstrzymuje oddech i napina mięśnie. To fatalny błąd. Napięte mięśnie sprawiają, że skóra robi się twarda, a maszynce trudniej jest przebić naskórek. Głęboki, równy wdech i powolny wydech. Rozluźnij ciało, a ból nieco ustąpi.
- Weź ze sobą słodycze. Zwykła czekolada lub butelka coli z cukrem świetnie ratują sytuację, gdy poziom endorfin zaczyna spadać. Łyk słodkiego – i mózg znów ma energię, żeby wytrzymać.
Podsumowanie: było warto
Uwierz mi, ból trwa tylko wtedy, gdy bzyczy maszynka. Gdy po raz ostatni przecieram Twoją skórę i podchodzisz do lustra, dzieje się magia. Potężny wyrzut adrenaliny i endorfin wymazuje z pamięci wszystkie nieprzyjemne odczucia. Patrzysz na swój nowy, genialny tatuaż, a duma z samego siebie całkowicie przykrywa fakt, że kilka godzin wcześniej odczuwałeś dyskomfort.
Nie pozwól, aby strach pozbawił Cię możliwości noszenia na sobie niesamowitej sztuki. Wybierz projekt, przygotuj się psychicznie, zjedz porządne śniadanie i wpadnij do nas do Tattoohub.pl. Zapewnimy Ci maksymalny komfort, świetną muzykę i pracę, którą będziesz zachwycony. Do zobaczenia na sesji!